Jest
dopiero końcówka lipca, czyli jakby na to nie patrzeć, minęło
DOPIERO niecałe 7 miesięcy obecnego AD 2015, a czasem mam wrażenie
że zmieniło się więcej niż przez ostatnich kilka lat…
W
sumie, to z kim nie rozmawiam, twierdzi że ostatnio dzieje się
tyle, że czasem ciężko to ogarnąć.
Ale
przechodząc do meritum... :)
Mając
na uwadze cały okres edukacji, włącznie ze studiami, wszystko
wygląda dosyć podobnie – wakacje, szkoła, sprawdziany, prace
klasowe, przerwa, ferie, szkoła, sprawdziany etc. Potem sprawdziany
zamieniają się w kolokwia, egzaminy i znowu, wakacje, szkoła,
sesja (poprawki), szkoła, sesja, wakacje (z popraweczkami) itd.
Jakoś
to idzie.
Nagle
następuje zwrot akcji i lądujesz w pracy (jeśli masz szczęście:)).
Po tych latach uczenia się, mniej lub bardziej efektywnego,
zaczynasz swoją „karierę zawodową”, prawdziwe życie,
mieszkasz sam i sam jesteś kowalem swojego losu. Problem polega na
tym, że przez ten cały proces edukacji, nauczyłeś się liczyć
całki 3-go stopnia, konstrukcje statycznie niewyznaczalne, pisać
rozprawki, jaka jest liczba ludności Kenii, ale niestety żadna z
tych umiejętności nie pomoże Ci w żaden sposób podjąć ważnych
dla TWOJEGO życia decyzji (te całki i konstrukcje niewyznaczalne
mogą się jednak czasem przydać ;P). Skąd potem wiedzieć co
robić? I jak robić? Czy w ogóle podejmować jakiekolwiek ryzyko?
Ciężko
powiedzieć, jednak już po moim krótkim stażu w „prawdziwym
życiu” wiem, że czasami trzeba podjąć decyzję, której nie
jesteś pewien, której konsekwencji nie jesteś w stanie do końca
przewidzieć. Jednak bez tego, samo się nic nie zmieni i znowu
wejdziesz w powtarzalny tryb szkolny. Pytanie tylko, ile wytrzymasz
takiej stagnacji? Nuda jest okropna i chyba najgorszym byłoby
obudzić się za 15 lat i patrząc wstecz stwierdzić że:
A
wracając do samego początku, te wszystkie zmiany o których pisałem
wyżej, w 99% były pozytywne i wywoływały uśmiech na twarzy. Na
początku może być źle i ciężko, czasem ten „początek” nie
trwa tydzień, miesiąc, tylko trochę dłużej, ale okazuje się, że
chyba jednak warto czasem zaryzykować, bo efekty mogą przyjść z
czasem i można się nimi nieźle zaskoczyć.
:)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz