sobota, 25 lipca 2015

ZMIENNA

Jest dopiero końcówka lipca, czyli jakby na to nie patrzeć, minęło DOPIERO niecałe 7 miesięcy obecnego AD 2015, a czasem mam wrażenie że zmieniło się więcej niż przez ostatnich kilka lat…
W sumie, to z kim nie rozmawiam, twierdzi że ostatnio dzieje się tyle, że czasem ciężko to ogarnąć.
Ale przechodząc do meritum... :)



Mając na uwadze cały okres edukacji, włącznie ze studiami, wszystko wygląda dosyć podobnie – wakacje, szkoła, sprawdziany, prace klasowe, przerwa, ferie, szkoła, sprawdziany etc. Potem sprawdziany zamieniają się w kolokwia, egzaminy i znowu, wakacje, szkoła, sesja (poprawki), szkoła, sesja, wakacje (z popraweczkami) itd.
Jakoś to idzie.

Nagle następuje zwrot akcji i lądujesz w pracy (jeśli masz szczęście:)). Po tych latach uczenia się, mniej lub bardziej efektywnego, zaczynasz swoją „karierę zawodową”, prawdziwe życie, mieszkasz sam i sam jesteś kowalem swojego losu. Problem polega na tym, że przez ten cały proces edukacji, nauczyłeś się liczyć całki 3-go stopnia, konstrukcje statycznie niewyznaczalne, pisać rozprawki, jaka jest liczba ludności Kenii, ale niestety żadna z tych umiejętności nie pomoże Ci w żaden sposób podjąć ważnych dla TWOJEGO życia decyzji (te całki i konstrukcje niewyznaczalne mogą się jednak czasem przydać ;P). Skąd potem wiedzieć co robić? I jak robić? Czy w ogóle podejmować jakiekolwiek ryzyko?

Ciężko powiedzieć, jednak już po moim krótkim stażu w „prawdziwym życiu” wiem, że czasami trzeba podjąć decyzję, której nie jesteś pewien, której konsekwencji nie jesteś w stanie do końca przewidzieć. Jednak bez tego, samo się nic nie zmieni i znowu wejdziesz w powtarzalny tryb szkolny. Pytanie tylko, ile wytrzymasz takiej stagnacji? Nuda jest okropna i chyba najgorszym byłoby obudzić się za 15 lat i patrząc wstecz stwierdzić że:



A wracając do samego początku, te wszystkie zmiany o których pisałem wyżej, w 99% były pozytywne i wywoływały uśmiech na twarzy. Na początku może być źle i ciężko, czasem ten „początek” nie trwa tydzień, miesiąc, tylko trochę dłużej, ale okazuje się, że chyba jednak warto czasem zaryzykować, bo efekty mogą przyjść z czasem i można się nimi nieźle zaskoczyć.


:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz