W połowie sierpia miałem przyjemność robić zdjęcia na ślubie Wioli i Wojciecha. Niestety pogoda tego dnia nas nie rozpieszczała, ale na szczęście koniec końców przestało padać i pogoda zrobiła się bardziej sprzyjająca. :)
Z uwagi na to, że sama ceremonia w kościele była dosyć późno (chyba na 19...) miało się wrażenie że całe wesele odbywa się w przyspieszonym tempie.
Od momentu wejścia na salę wszystko działo się jakby w przyspieszonym tempie... Goście bawili się szybciej, kapela grała w szybszym tempie, a utwory kończyły się o połowe szybciej! Mimo tego, intensywność zabawy zdecydowanie zrekompensowała małe braki czasowe :)





























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz