W minioną sobotę
przez Gdańsk przeszła Trójmiejska Parada równości i nic w tym
dziwnego, bo każdy może demonstrować swoje poglądy, wizję na
świat i co mu się tam podoba – takie jego święte prawo, pełna
zgoda. Nawet jeśli znalazłoby się grono wielbicieli bierek
podwodnych – niech demonstrują swoje upodobania, peffko!
O całym wydarzeniu
dowiedziałem się w sumie wychodząc z dworca PKP w Gdańsku Głównym
w ogniu wydarzeń. Wały Jagiellońskie, Podwale Grodzkie i Błędnik
wyłączone z ruchu, wyglądało to prawie jak w postapokaliptycznym
filmie, gdzie na ulicach nie ma żywego człowieka a zza rogu wyjdą
zaraz zombie : ) Do tego policji było tyle, że zanim zza horyzontu
dojrzałem paradujących obywateli, minęła dobra chwila. I tu
pytanie, czy aż takie środki bezpieczeństwa były konieczne? Cała
demonstracja była otoczona szczelnym łańcuchem policjantów,
którzy poruszali się razem z tłumem, oddzielając paradujących od
pozostałych. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, czy to
przypadkiem od razu nie wywołuje reakcji odwrotnej do zamierzonej.
Czy przypadkiem nie jest tak, że ci demonstrujący automatycznie
oddzielani są od reszty społeczeństwa? Poddani specjalnemu
traktowaniu, zabezpieczeni wszystkimi dostępnymi środkami
bezpieczeństwa, w moim odczuciu są wyżej w hierarchii społecznej
od „normalnego” człowieka. Tworzy się bariera prawie nie do
przebicia – w środku są ONI, a na zewnątrz wszyscy inni, jakby
gorsi..?
Do tego te wszystkie
hasła wskazujące na złe traktowanie, prawa mniejszości,
wszechobecne nawoływanie do większej tolerancji.
Rozumiem, tylko czy
cała otoczka nie wskazuje przypadkiem na to, że „tęczowej”
społeczności też przydałoby się trochę tolerancji? Ja np.
jestem mańkutem i wydaje mi się że mniejszość do której w tej
materii przynależę jest totalnie olewana – nie ma klawiatur dla
leworęcznych, motorów, rowerów, myszek komputerowych, nawet
sztućce są dla praworęcznych! A spróbuj znaleźć gitarę dla
leworęcznych – normalnie biały kruk… Ale cóż, trzeba się
dostosować do reszty, nauczyć się korzystać z tego co jest i nie
krzyczeć non stop że wszystko jest źle i nie pasuje.
Kiedyś na internetach obejrzałem fajny filmik trafnie podsumowujący w moim mniemaniu kwestie tych, co dużo i głośno krzyczą:



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz