W ostatnim czasie stanąłem przed koniecznością się przeprowadzenia - w sumie była to jedna z bardziej wyczekiwanych rzeczy od... nie pamiętam kiedy :) Wiadomo, że przy okazji przeprowadzki wprowadza się zmiany i tak też było tym razem, a mianowicie musiałem się pożegnać z moim przewielkim, przewygodniezawalistym stołem/blatem/biurkiem etc...!! Smutkom nie było końca, ale dzięki mojej pomysłowości i małym wskazówkom odbiornika mojego GPSa, udało się wymyśleć pewien zamiennik - padło na zrobienie blatu z dech!!!!!
Jako że mam 2 lewe ręce do dziubania narzędziami, z wielkim zapałem nalegałem na szybkie kupienie drzzzzeeewaa i innych tam pierdów żeby móc się pociąć i pokaleczyć (a potem cieszyć oczy własną krwawicą :) ).
Oczywiście mój odbiornik GPSa bardzo również się w to zaangażował, jednak nie do końca wierzył w powodzenie tej misji znając jakże słomiany zapał. Na szczęście tym razem krótkoterminowość tego zadania pozwoliła nam uporać się z nim w aż JEDEN wieczór. Efekt jest conajmniej dobry - biurko stoi, a na nim komputer i całe moje krórestwo :)
Przy lakierowaniu można było dać upust swoim "artystycznym" zapędom :)
Ja też coś robiłem... :)






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz