W poprzedni weekend byłem z mą Lubą u Natalki i Kuby, którym ostatnio urodził się Synek. Kubę znam na tyle długo, że ciężko mi było sobie go wyobrazić w roli Taty. Wciąż bardziej mi się kojarzy z budzikiem ustawionym na szafie (inaczej nie był w stanie się wyrwać się ze snu) i 3-ma pobudkami w telefonie niż z niemowlakiem na rękach - jednak ku mojemu wielkiemu zdziwieniu i przemiłemu zaskoczeniu Kuba chyba bardzo dobrze odnalazł się w nowej roli.
Dzięki temu, stwierdziłem że może jest również nadzieja i dla mnie - póki co raczej małe dzieci wywołują u mnie strach, bardziej niż jakąkolwiek formę miłych odczuć. Na szczęście, tak to chyba jest, że swoje prywatne, własną krwawicą spłodzone dzieci nie są tak irytujące jak cudze:P
Mały Ignaś bardzo lubi noszenie w chuście - bardzo dobrze to widać na zdjęciach :)
Dodatkowo, chciałbym polecić i zaprosić na bloga Natalii - perypetie młodej Mamy z pierwszej ręki:)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz