środa, 9 marca 2016

W KOŃCU NADSZEDŁ TEN CZAS

Do tego, co mam zamiar napisać trochę zbierałem się w sobie. 
Nowa sytuacja wymagała, żeby przyzwyczaić się do niej, przemyśleć, zweryfikować oczekiwania z rzeczywistością i pozwolić myślom po prostu popłynąć.

Trochę się górnolotnie zaczęło i mogło zaśmierdzieć jakimiś ideologicznym bełkotem, ale spokojnie, nic bardziej mylnego.
Chodzi TYLKO i wyłącznie o Ojcostwo.




To "tylko" jest celowo tak wielkie, bo jest to jak do tej pory najcudowniejsza i najważniejsza rola jaką w życiu pełniłem! Niby każdy zawsze tak mówi, niby wszędzie się o tym pisze, ale dopóki sam nie poznałem tego uczucia, nic nie rozumiałem. NIC.

Żeby wszystko mniej więcej dokładnie opisać, trzeba by się cofnąć do maja zeszłego roku, kiedy to wysmarowałem tego posta. Już wtedy wiedziałem w sumie, że kroi się coś grubego i że za kilka miesięcy wiele się zmieni, ale ni chu nie spodziewałem się że to będą TAKIE zmiany. 

No bo przecież co może się zmienić? Wiadomo, mniej snu, więcej zajęć, nowe obowiązki itd. 
Problem w tym, że to wszystko są detale, które znaczą tyle co nic.
W takich czy innych podobnych przeświadczeniach żyłem do połowy października A.D. 2015, aż tu nagle...(może nie tak nagle, bo były pewne przesłanki ku temu, że ktoś tu jest w ciąży, ale...)

No właśnie - urodził się mały T., a ja zostałem OJCEM.

Ha....!!! jaki dumny wtedy byłem, to się chyba nie da opisać! 
Podejrzewam, że zrozumieć to można dopiero, gdy weźmie się na ręce SWOJE dziecko po raz pierwszy. Co to był za moment..! Cały szpital, trud porodu, problemy całego świata przestały mieć jakiekolwiek znaczenie, bo na rękach trzymałem właśnie mojego SYNA. 
Nie jakieś tam dziecko obcych ludzi, czy nawet kogoś z rodziny (tak w ogóle, to nie lubiłem nigdy dzieci, raczej wywoływały u mnie lęk i starałem się je omijać łukiem; jeszcze może musiałbym się którymś zająć..?!), ale mojego potomka... I to jeszcze jak cudownego...

Nie będę już wspominał o dumie z Żony, która wydała na świat tego Małego Człowieka, bo czy jesteśmy w stanie (my mężczyźni) w ogóle pojąć co to znaczy dać komuś życie? Wątpię.
Możemy za to być wsparciem - ale takim najlepszym możliwym. I tak nie odwdzięczysz się Jej za ten mały CUD.
Zawsze jednak warto próbować. :)

CDN...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz